W te wakacje wraz z całą rodziną wybraliśmy się nad morze. Cała rodzina, czyli moi rodzice, mój brat, ja, siostra mamy i jej mąż, oraz syn i córka. Było nas tyle, tak więc musieliśmy wybrać jakieś odpowiednie zakwaterowanie. Tata i wujek zajęli się tym i wkrótce wynaleźli jakieś stosunkowo tanie apartamenty nad morzem. Prezentowały się na zdjęciach bardzo fajnie, tak więc wszyscy zdecydowaliśmy się, że możemy tam nocować. Apartamenty nad morzem zostały więc zarezerwowane, a my spokojnie pakowaliśmy się i wkrótce wyruszyliśmy w drogę. Na miejscu wszystko wyglądało dokładnie tak, jak na zdjęciach, cieszyliśmy się więc, że nie czekała nas niemiła niespodzianka, jak to się często zdarza. Tak więc zakwaterowaliśmy się i pierwszy dzień spędziliśmy nad morzem. Potem nadeszła noc i okazało się, że nasze apartamenty nad morzem wcale nie były takie idealne. W nocy coś zaczęło chrobotać, drapać, i już było wiadomo, że w pokojach są myszy. Ja i moja kuzynka spałyśmy razem, i przez całą noc nie zmrużyłyśmy oka. Na drugi dzień nasi rodzice obiecali się tym zająć, a jakby tego było mało, to dodatkowo tata odkrył, że w nocy po pokojach chodzą karaluchy. Zrobiło mi się niedobrze na samą myśl i chciałam od razu wracać.